Wierzyć w Boga, który nie istnieje

Protestantyzm ewoluuje. Czy można być duchownym i ateistą? Czy można głosić, że Bóg jest i go nie ma? Co szósty (protestancki) pastor w Holandii nie jest pewny czy Bóg istnieje.  Przeczytajcie bardzo ciekawy wpis autora Wiatrak.nl:

„Każdy Holender rodzi się trochę kaznodzieją i dyskusje teologiczne należą do najprzyjemniejszych zajęć niderlandzkich intelektualistów. W tym kraju istnieją setki kościołów i każdy uważa ten swój za jedyny i prawdziwy.

I Polak jest gotów umrzeć za Naszą Najjaśniejszą Panienkę i Arab wysadzi się w powietrze za swojego proroka. Ale gorzej jest z wiarą w samego Boga. Co szósty (protestancki) pastor w Holandii nie jest pewny czy Bóg istnieje. Na ten temat zdania są podzielone. W Holandii w zasadzie od dawna lwia część społeczeństwa nie wierzy zbytnio w istnienie Boga ale… jest religijna z natury. Większość wierzy, że „coś tam jest”.

DProtestancki pastor ateista

Wątpliwości protestanckiego pastora

W roku 2007 protestancki pastor z Middelburga (Zeeland) Klaas Hendrikse, napisał książkę „Wierzyć w Boga który nie istnieje”  (Geloven in een God die niet bestaat) w której w bardzo ciekawy sposób wyłożył, że przyzwyczajeni jesteśmy wiarę w Boga łączyć z wiarą w jego istnienie. Tymczasem praktyka pokazuje, że wierni coraz bardziej masowo opuszczają kościoły bo nie wierzą w istnienie Boga ale to nie przeszkadza im wierzyć w Boga. Według pastora Hendrikse – Bóg nie istnieje ale jest w nas. Idzie z nami. „Idźcie więc (…) a ja zawsze będę z wami”. Nie ma Boga bez ludzi.

Pierwszy duchowny ateista

Pastor oświadczył publicznie, że nie wierzy w istnienie Boga i nie może należeć do kościoła (w tym wypadku Protestantse Kerk in Nederland) który zmusza go do głoszenia istnienia Boga. Był to pierwszy ateistyczny duchowny w Holandii. W 2009 r. pastor Klaas Hendrikse znowu publicznie wezwał zarząd swojego kościoła do szybkiego określenia czy się z nim zgadzają czy nie, bo za dwa lata idzie na emeryturę i chce wiedzieć to już teraz aby móc wystąpić z kościoła którego idei nie popiera.

Pastor mówił: „Co tydzień z naszego kościoła występuje tysiąc wiernych. Kościół składa się z wątpiących ludzi. Co jest to jest, tragedia zawsze na nas czyha i nie ma Boga który by ludzi strzegł przed nieszczęściem i rozpaczą” (Het komt zoals het komt, tragiek ligt altijd op de loer, en er bestaat geen God die mensen behoedt voor tegenslag en verdriet). Bóg jest miłością ale nie ma miłości bez ludzi czyli Miłość jest w ludziach a tym samym Bóg jest w nas a nie w jakimś wyimaginowanym miejscu (niebo?) jako jednostka. Wiara w Boga  który strzeże ciebie a innych nie, jest dziecinną zależnością. Aby stać się dojrzałym i niezależnym musimy dużo w życiu doświadczyć, pozbyć się wielu wad aby zrozumieć, że nie jesteśmy własnym fabrykatem, że nie ty sam siebie stworzyłaś ani ludzie tobie bliscy. To jest dorosła niezależność. Od tego już tylko krok do świadomości, że nie jesteś wyjątkiem a należysz do grupy. W końcu religio znaczy po łacinie wspólnota. Bóg nie jest dla mnie istotą, ale słowem opisującym to, co może się wydarzyć między ludźmi.”

Może te wywody są skomplikowane i niezrozumiałe dla polskiego katolika ale ten pastor dobrze ilustruje mentalność narodu teologów. Teraz holenderski kościół protestancki miałby się opowiedzieć po czyjej stronie stoi: istnienia Boga czy wiary w Boga. Generalny synod Holenderskiego Kościoła Protestanckiego zajął się przypadkiem pastora i w 2010 r., rada kościoła protestanckiego podjęła decyzję o tolerowaniu poglądów pastora z Middelburga. Jego filozofia mieści się w ramach kościoła i pastor mógł nadal sprawować swoją funkcję. Pastor zmarł w 2018 r.

Wątpliwości katolickiego księdza

Z drugiej strony Holandii, w katolickiej Limburgii pracował ksiądz Nies van Lier (1925-2020). Ten katolicki ksiądz spędził wiele lat na studiach i misjach katolickich na całym świecie. W roku 1980 zobaczył w Chicago film dokumentalny o powstaniu wszechświata, który zmienił radykalnie jego wiarę, szczególnie ostatnie słowa filmy „we are all made out of stardust” (wszyscy jesteśmy stworzeni z gwiezdnego pyłu). Po powrocie do Holandii w 1992 w swoim kościele zdjął krzyż – ten okropny, bezużyteczny przykład cierpienia – jak sam twierdził, wieszając na jego miejsce kulę ziemską trzymaną przez dwie dłonie.”

[źródło: Wiatrak.nl]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *