Od księcia do tatusia – narodziny mojego ojcostwa

Kiedy Rutger Lemm (34) został ojcem, obiecał swojej dziewczynie, że połowę obowiązków opiekuńczych weźmie na siebie. Jednak po niedługim czasie, coraz częściej zaczął wycofywać się do toalety z wiadomościami o piłce nożnej w ręce.

„Gdy moja dziewczyna była w ciąży z naszym pierwszym dzieckiem, często fantazjowaliśmy na temat przyszłości, siedząc na kanapie w nocy. W każdym razie nie mielibyśmy więcej już zbyt dużo czasu na takie fantazjowanie na kanapie po nocy, na różne tematy – i byliśmy tego świadomi. Wszystko miało się zmienić. Do tego stopnia, że nie mogliśmy sobie tego jeszcze wyobrazić. Nie mówiąc już o tym, że nie mogliśmy sobie wyobrazić, że nastąpi również globalna pandemia.

„Myślę, że razem się z tym uporamy” – powiedziałem. Brzmiało to niejasno, ale miałem na myśli: moja dziewczyna i ja mieliśmy już dość wiele zaognionych spraw w naszej relacji. Większość par rozstała się, gdy ich dzieci nie osiągnęły jeszcze 5. lat. Wiedzieliśmy o tym, ale przynajmniej nie baliśmy się rozmawiać na ten temat.

„Będziemy wszystko robić pół na pół, prawda?” – zapytała moja dziewczyna, nagle trochę niepewna. Spojrzałem na nią spokojnie. „Oczywiście” – powiedziałem. I poważnie, miałem to na myśli.

„Życie rodzinne” – powiedział z niesmakiem komik kabaretowy, Youp van het Hek, w swoim przedstawieniu ‘Somewhere in the Distance’ (w 1994). „W rodzinie wszyscy zawsze wiedzą, gdzie jesteś: „Idę na zakupy”,„Idę na górę.” W niedzielę Youp właściwie chciał zajrzeć do pubu na mecz Ajaxu, ale musiał wrócić do swojego kolorowego życia rodzinnego.

Jako 10-letni chłopiec znałem na pamięć występy Youp van het Heka. Z naszą rodziną słuchaliśmy zawsze w samochodzie kaset magnetofonowych „Youpie”. Na przykład w drodze na kemping do Francji. Ironią było oczywiście słuchanie anty-burżuazyjnych tyrad Youpa podczas takiej podróży, ale śmiejąc się z niego, udowodnialiśmy sobie, że jeszcze całkiem nie śpimy. Przysięgałem sobie na tylnym siedzeniu, że będę żył każdego dnia, jakby to był ostatni mój dzień – tak jak zawsze mówił Youp.

Mój ojciec zmagał się także z panoptyką „życia rodzinnego”. Nie był wprawdzie tak zamknięty w sobie jak mój dziadek – który zawsze gapił się przez okno ze swojego leniwego fotela – ale też był nieobecny, ku irytacji mojej matki. Ojciec zwykle wracał późno z pracy, a potem przez resztę wieczoru był zagłębiony w swoich myślach, fizycznie obecny i zarazem nieosiągalny. Aby odpocząć, często przez całe dnie grał w golfa, a podczas wakacji zawsze musiał najpierw przez tydzień ‘wyluzować się’.

Przywodził na myśl wiersz, którym Youp van het Hek rozpoczynał ‘Somewhere in the Distance’:

„Zawsze, zawsze jestem gdzie indziej, zawsze tęsknię za czymś w myślach, ze strychów chcę schodzić do piwnic a z piwnic znowu wspinać się na górę”.

„Po narodzinach mojego syna czułem się jak superbohater” – powiedział mi kiedyś izraelski pisarz Etgar Keret. Gdy w końcu trzymałem w ramionach własnego syna, od razu zrozumiałem, co miał na myśli: pojawiły się we mnie moce, do których zawsze tęskniłem, ale których nigdy nie byłem w stanie w sobie uwolnić.

Okres popołogowy przeżyłem w maniakalnym widzie. Podczas gdy dawniej, chodziłem po supermarkecie wątpiąc i śniąc na jawie, teraz stawałem pewnie wzdłuż półek i z przekonaniem wrzyucałem do koszyka jeden za drugim produkt. W domu jak szaleniec zmywałem naczynia, układałem w kółko ubranka, robiłem kawę – w niekończącym się korowodzie poporodowym. Żyłem całkowicie instynktownie. I po raz pierwszy w życiu czułem się niesamowicie dobrze, mogąc dbać o innych.

(poniżej ilustracji dalszy ciąg tekstu)

Jednak nie cały mój strach zniknął. W trzecim tygodniu stałam w środku nocy z krzyczącym dzieckiem w ramionach, myśląc jedynie: „CZEGO CHCESZ?” Pewien młody ojciec już mnie wcześniej ostrzegł: „Nagle rozumiesz, skąd bierze się ‘shakebaby’ syndrom”… Z czystej bezsilności uderzyłem szafę z ubrankami dziecięcymi. Wyglądałem w tamtym czasie jak odwrócony do góry nogami superbohater. W ciągu dnia silniejszy niż kiedykolwiek a w nocy – neurotyczny i niecierpliwy.

Nocami pragnąłem nagle uciec lub ogarniał mnie żal w powodu naszej decyzji. „Czy to jest moje życie?” – myślałem melodramatycznie.

Moja dziewczyna powiedziała później, że też miała takie myśli, ale nie była w stanie sobie na nie pozwolić. Dzięki karmieniu piersią, co najmniej osiem godzin dziennie była złączona z dzieckiem. Nosiła ciążę w pojedynkę, niezależnie od tego, ile razy mówiliśmy „jesteśmy” w ciąży. I w okresie karmienia, jej fizyczna i ostateczna odpowiedzialność nadal trwała, nie wspominając o konieczności wyzdrowienia po porodzie.

Podczas gdy ja, już po dziesięciu dniach od porodu, poleciałem na festiwal filmowy, na izraelską premierę filmu „Etgar Keret”, który zrealizowałem z przyjacielem.

Teraz, gdy dzięki kryzysowi koronawirusa, wszyscy nagle jesteśmy uwięzieni w naszych domach, podział pracy między ojcami i matkami stał się jeszcze bardziej naglący. „Po raz kolejny staje się jasne, jak niezbędni w domu są mężczyźni”, napisał niedawno Loes Reijmer w gazecie „De Volkskrant”.

Kochałem szczerze mojego syna i chciałem być całkowicie i w pełni przy nim. Ale czasem pojawiało się pytanie: Czy jestem wystarczająco gotowy, aby poświęcać się dla niego?

Matka regularnie mówiła mojemu bratu i mnie bez żadnego powodu, że wpadnie, aby ratować nas w tych opresjach, ‘z płonącego domu’. Tak często, że robiło się to trochę niekomfortowe.

Jest również przekonana, że ​​wychowała nas z dużą odpowiedzialnością. To niewątpliwie część jej feministycznych przekonań. W praktyce wyglądało to tak, że wystarczało jak załadowaliśmy zmywarkę lub nakryli do stołu. O to właściwie chodziło. Mój brat i ja byliśmy książętami mojej matki. Rozpieszczała nas przekąskami, uściskami i niekończącym się zrozumieniem. Pierwsze pranie zrobiłem dopiero mając 24 lata. Gdy po przyjęciu rodzinnym trzeba było posprzątać, ja i mój brat często siedzimy jeszcze przez długi czas zajęci rozmową. Na samym końcu wstajemy, żeby zanieść jeszcze kilka ostatnich rzeczy do lodówki.

W oczach mojej matki nie robiliśmy niczego niewłaściwego. Odwrotnie podchodziła do mojego ojca, który jej zdaniem nie był wystarczająco zaangażowany w życie rodzinne.

Tak jak pewnego letniego dnia, w 1994 roku, gdy poszliśmy z naszą norweską siostrzenicą nad jezioro. W czasie gdy mój ojciec spędzał dzień na polu golfowym.

Postanowiłem wspiąć się na wysokie drzewo, a siostrzenica stała na dole i patrzyła. „Wow, jestem już na górze!” – krzyknąłem w końcu. „Zawołaj moją mamę!” Dziewczyna odbiegła. Stałem tam, dosłownie u szczytu pewności siebie i brawury, czekając, aż matka przyjedzie mnie podziwiać. Ale trwało to długo. Nagle zdałem sobie sprawę, że siostrzenica z Norwegii nie rozumie naszego języka.

W tym momencie pękła gałąź, na której stałam. Po długim upadaniu, uderzyłem z hukiem o ziemię. „Zawołaj jego mamę!” – usłyszałem krzyki starszych chłopców. „Już jestem!” – powiedział spanikowany, wysoki głos.

W szpitalu okazało się, że dostałem lekkiego wstrząsu mózgu i kilku siniaków. Moja mama zadzwoniła do klubu golfowego, gdzie ojciec został sprowadzony z pola do telefonu i wysłuchał jej relacji. „Dzięki Bogu, nie jest tak źle” – westchnął – „Skończę rundę i od razu wrócę do domu”.

Moja mama rozłączyła się z wściekła, wsiadła do swojego Fiata Pandy i popędziła do klubu golfowego. Tam nie zatrzymała się na parkingu, tylko wjechała fairwayem (wyj. termin golfowy), aż w końcu tak ostro zahamowała na dołku numer 9, że aż darń fruwała dookoła. I zaciągnęła mojego zdziwionego ojca, z kijem golfowym, do samochodu.

W następnych latach małżeństwo moich rodziców przechodziło kryzys. Jedną ze zmian w związku, których wprowadzenie zasugerował ich terapeuta, było to, aby mój tata co miesiąc spędzał czas ze mną i moim bratem na czymś miłym. Pamiętam wizytę w opuszczonym kinie nieopodal naszej wioski.

Mój ojciec miał dobre intencje, ale był to dokładnie ten rodzaj przymusowej towarzyskości, o której mówił komik Youp van het Hek.

(poniżej ilustracji dalszy ciąg tekstu)

Moje pokolenie jest bardziej wyemancypowane niż pokolenia mojego dziadka i ojca. W dzisiejszych czasach normalne jest, że ojcowie przewijają dzieci, zabierają je do szkoły i gotują dla nich. Naprawdę chciałem być innym rodzajem ojca. Bardziej równoważnym. Cierpliwszym. Żadnych incydentalnych, wymuszonych towarzyskości. Nie jestem też w tym osamotniony. Ponad połowa niderlandzkich rodziców chciałaby w równym stopniu dzielić wychowanie swoich pociech, podał Emancipation Monitor 2018 SCP.

Ale rzeczywistość jest nadal niesforna. Anna van den Breemer napisała w „Volkskrant” o „pozornym zaangażowaniu mężczyzn w życie rodzinne”: „Współczesny ojciec wydaje się na pierwszy rzut oka być bardzo zaangażowany w swój dzień tatusia, ale w praktyce jest to bardzo rozczarowujące. Bo kto jest naprawdę uważny w kwestii zmiany pieluch? Kto sądzie, że ​​żłobek musi zostać zamknięty w okresie wakacji?

„Nigdy nie myślałem, że paznokcie moich dzieci powinny być obcinane” – przyznał Arjen van Veelen w swoim eseju w NRC Handelsblad.

Oboje autorzy odnieśli się do popularnej książki zatytułowanej All The Rage: Mothers, Fathers and the Myth of Equal Partnership (z 2019), w której psycholożka Darcy Lockman pisze o ‘fałszywej obietnicy’ współczesnego progresywnego ojca. Jest to część dużego zbioru oburzonych feministycznych książek o tytułach takich jak „Fair Play” (z 2019), „Fed Up” (z 2018) i „How Not To Hate Your Husband After Kids” (z 2018). Monitor Emancypacji ukazuje więc, że tylko 1. na 5 par spełnia obietnicę wypełniania obowiązków ‘pół na pół’. Jak wyglądałyby te wzajemne związki teraz, w sytuacji pandemii, gdy masowo pracujemy z domu, podczas gdy szkoły i żłobki są zamknięte? Obawiam się, że terapeuci od małżeńskich problemów wkrótce będą mieli pełne ręce roboty.

To jest też bardzo trudne. Pojawieniu się dziecka towarzyszy brak czasu i niedostatek snu. Sprawia to, że wszystko odbywa się pod presją i nieuchronnie ujawnia twoje najbardziej nierozsądne strony. Nie mówiąc już o czasie, gdy z powodu pandemii bezustannie przebywamy w domu. Dzieci właściwie ciągle pytają: Możesz mi pomóc, czy też sam jesteś jeszcze dzieckiem? Jeśli walisz w szafkę, odpowiedź jest jasna. Znam kilku mężczyzn, którzy popadli w wypalenie z powodu presji rodzicielstwa. Nie mogli sobie z tym poradzić. I nie jest to wcale takie zaskakujące.

Ponieważ wielu mężczyzn z mojego pokolenia zostało jeszcze wychowanych w warunkach uśpionego wpływu patriarchatu (innymi słowy w raju książąt), mogliśmy pozostać na dłużej leniwymi dziećmi. Podobnie jak Arjen van Veelen, potrafię się wściec z powodu zmywania naczyń. Moje ręce w brudnej wodzie, bawiąc się gąbką. Czym-sobie-na-to-załużyłem? Gdzieś tam, oczekuję, że moja mama w każdej chwili przyjdzie uratować mnie z ‘płonącego budynku’.

Kiedy presja wzrasta, pokusa wycofania się do małego świata – w którym jestem odpowiedzialny wyłącznie za siebie – jest wielka. Potrzeba ta znajduje odzwierciedlenie w fenomenie ludzkiej jaskini: wielu mężczyzn twierdzi, że „potrzebuje” miejsca w domu, do którego mogliby się wycofać. Tak jak mój dziadek, który miał swój leniwy fotel przy oknie, a mój ojciec pole golfowe.

Sam nie mam pokoju z Playstation i wygodnym siedziskiem zitzakiem, ale gdy efekty pierwszego strzału oksytocyny po porodzie osłabły, a mój syn z coraz większymi trudnościami zasypiał, zacząłem domagać się coraz większej ilości czasu dla siebie. A to poprzez zbyt długie branie prysznica, czytanie wiadomości o piłce nożnej w toalecie, korzystanie z telefonu lub siedzenie z bratem w saunie. Po prostu tego potrzebowałem.

„Ty też tak możesz robić” – powiedziałem (nieco zbyt cicho) mojej dziewczynie. Wyjaśniła mi jednak (z zazdrością), że nie ma takiej potrzeby. Jej poczucie odpowiedzialności było tak wielkie, że nieustannie planowała w myślach obowiązki domowe – wszystkie te zapasy pieluszek i paznokcie do przycięcia. Wszystkie te rzeczy, które zaczynałem coraz bardziej ignorować, ponieważ i tak je brała na siebie – podobnie jak karmienie piersią, które było „tylko” jej obowiązkiem. Moja dziewczyna zawsze zmywa naczynia bardzo szybko. Narzekanie na to jest luksusem, którego nie zna.

Gdydy budził nas w nocy płacz, zawsze czekałem o te kilka sekund za długo – i ona znowu szła sama. „Po prostu powiedz mi, co mam robić!” – powiedziałem kiedyś podczas kłótni dotyczącej podziału obowiązków domowych. „Tak, jeszcze z tym muszę nadążyć!” – odkrzyknęła.

(poniżej ilustracji dalszy ciąg tekstu)

Myślałem, że wszystko będę robił inaczej niż mój własny ojciec. Ale kiedy coraz bardziej wycofywałem się w moje egocentryczne potrzeby w naszych trudniejszych okresach, widziałem wyobcowanie na twarzy mojego syna, jakby myślał: „Kim jest facet, który co jakiś czas przychodzi zmienić mi pieluszkę?”.

Po roku dosłownie mnie odepchnął. „Nieeeeeee, nie to! Nie ty! Mama, mamaa!” – krzyczał wściekle, gdy wszedłem w nocy do jego pokoju, aby go pocieszyć. Jakby czuł, że nie może na mnie polegać.

Te bolesne chwile sprawiły, że nie mogłem dłużej podtrzymywać argumentów zaczynających się od „tak po prostu jest…”. Przypomniało mi się, że chcę się zmienić, wyjść ze swojej strefy komfortu.

Potrzeba jaskini męskiej jest często opakowana w romantyczne terminy: w męskim gronie, wyluzować się, autostopem do Paryża… Komicy tacy jak Youp van het Hek są więc dłużnikami romantyka Henry’ego Davida Thoreau, który napisał swoją klasyczną „Walden, czyli w lesie” (1854) – w drewnianym domu nad Walden Pond. Całkowicie odcięty od wszelkiej odpowiedzialności (w beztroskiej kwarantannie, powiedzielibyśmy). Thoreau lubił spacery po lesie, ale nie w ramach życia rodzinnego (prawdopodobnie umarł jako dziewica).

Niespokojni mężczyźni często cytują Thoreau:

„Zamieszkałem w lesie, albowiem chciałem żyć świadomie, aby w godzinę śmierci nie odkryć, że nie żyłem”

Badania historyczne pokazują jednak, że Thoreau przeżył, ponieważ jego matka codziennie przynosiła mu ciepłe posiłki (las był w odległości spacerka od jej domu). A jego siostra co tydzień sprzątała jego drewnianą chatę.

Na tym polega problem. Gdy mężczyzna decyduje o sobie, często zmusza kobietę do poświęcenia. Każda minuta dłużej pod prysznicem oznacza dodatkowe obciążenie przerzucane na ramiona mojej dziewczyny. Wszelkie pragnienia życia bez odpowiedzialności oznaczają, że ​​twoja matka musi rozwiązać twoje problemy. Nie ma nic bardziej egocentrycznego – tak, bardziej dziecinnego – niż romantyczność.

Ale coś jest na rzeczy. Z badania przeprowadzone przez Uniwersytet Kalifornijski wynika, że ludzie w krajach zachodnich, spędzili dwa razy więcej czasu ze swoimi dziećmi w 2012 r. niż dla porównania w 1965 r. Ten skok największy był w przypadku ojców: z 16 do 59 minut dziennie. Mimo to mamy poświęcają średnio 104 minuty na codzienną czułość.

Pomimo nadrabiania zaległości przez mężczyzn (i skromnego przedłużania urlopu ojcowskiego) kobiety nadal przejmują większość obowiązków wychowawczych i prac domowych, jednocześnie pracując obecnie więcej zawodowo. Kobiety wykonują też często dodatkowe czynności – emotional labor – prace wymagające cierpliwości i miłości. Według Centralnego Biura Statystyki (CBS), tylko w jednym na trzy gospodarstwach domowych ojciec pozostaje w domu, aby opiekować się chorym dzieckiem. Mimo, że ojcowie wykonują coraz więcej obowiązków, matki nadal pracują dwa razy ciężej.

(poniżej ilustracji dalszy ciąg tekstu)

Najtrudniejszą częścią relacji jest dynamika: gdy już funkcjonuje, prawie nie można jej zmienić. I ulega ona wzmocnieniu. Przestrzeń, którą upuszcza jedna osoba, jest wypełniana przez drugą, i odwrotnie. To samo dotyczy osobistych wzorców, które zbudowałeś w ciągu swojego życia. Ale rzeczy rzadko „po prostu takie są”.

W nowej serii filmów dokumentalnych Netflix pt. „Babies”, izraelska neurolożka Ruth Feldman wyjaśnia, że matki podczas ciąży i porodu przechodzą ważne zmiany neurologiczne, które budzą ich słynny „instynkt macierzyński”. Ale w swoich badaniach odkryła z zaskoczeniem, że ​​matki i ojcowie początkowo wytwarzają dokładnie taką samą ilość oksytocyny – zależy to od ilości czasu, jaki spędzają na opiekowaniu się dzieckiem. Chociaż ciało migdałowate (nasz „pierwotny mózg” zapewniający czujność) jest bardziej aktywne u matek, aktywność jest dokładnie taka sama u ojców, którzy dbają o własny rozwój. „Ojcostwo jest tak samo organiczne jak macierzyństwo” – podsumowuje Ruth Feldman. Dla ojców jest to mniej oczywiste: muszą zostać wciągnięci – lub sami siebie wciągnąć.

W czasie drugiego roku życia mojego syna, zdałem sobie sprawę, że zmiana oznacza, iż ​​musisz zrobić dwa kroki za każdym razem: pierwszy krok w sprawie swoich starych (dziecięcych) impulsów, a następnie podjąć nowe zadanie – bez marudzenia. Okej, więc razem trzy kroki. Jednego dnia zadziała to lepiej innego gorzej. Rodzicielstwo to najlepszy sport, top sport: musisz ciężko trenować, aby wypracować wytrzymałość. A ja miałem wydolność płuc nałogowego palacza.

(poniżej ilustracji dalszy ciąg tekstu)

Postępy robiłem powoli: czasami nadal zbyt długo zostawałem w toalecie. Coraz częściej jednak znajdowałem dyscyplinę i energię, by wziąć na siebie odpowiedzialność. Od czasu do czasu czułem supermoc tamtych pierwszych dni. A jeśli uda ci się wykonać wszystko w taki dzień, daje to niewymowną, chwalebną satysfakcję. Wymyśliłem nawet macho-termin: tak kurwa, rodzicielstwo (fuck yeah parenting). Czy zabrałeś dziecko na plac zabaw, a po drodze jeszcze zaniosłeś szklaną buteleczkę do pojemnika na szkło? Kurwa tak! (Fuck yeah!) Czytasz trzy strony powieści, obcinając paznokcie synowi? Kurwa tak! Syn z krwawiącymi palcami zabrany na pierwszą pomoc, podczas gdy ty odpowiadałeś na e-maile z pracy? Kurwa. Tak.

Ponadto, gdy tylko zacząłem przejmować obowiązki mojej dziewczyny, otrzymała możliwość ubiegania się o miejsce pracy dla siebie – choć oznaczało to dla niej jeszcze odbycie praktyki. I gdy ona się relaksuje – jest to dobre dla nas wszystkich. Pytanie: „W czym mogę pomóc?” okazuje się być najbardziej sexi pytaniem na świecie. W każdym razie oboje nauczyliśmy się coraz lepiej prosić siebie o pomoc lub dla odmiany nie poświęcać naszemu synowi całej uwagi.

Każdy musi poświęcić trochę czasu dla siebie, szczególnie w tym napiętym okresie. Równoważność oznacza, że ​​dzieli się nie tylko obowiązki, ale także przywileje. Jaskinia człowieka nie musi się zawalić, ale powinna być dostępna dla każdego.

Nigdy nie jest to w pełni ‘pół na pół’. Ale po miesiącach ponownego poświęcenia, obudziłem się pewnego razu w środku nocy, gdy moja dziewczyna jeszcze spała. Nastawiłem uszu. Czy naprawdę to słyszałem? „TATOOOOOOOOOO!” Zacisnąłem pięść – kurwa tak! – i pobiegłem szybko do pokoju dziecinnego, gdzie wziąłem jego małe ciało w ramiona. „Jestem,” uciszyłem „jestem już”.

Autor: Rutger Lemm – Powyższy esej został przeredagowany dla „Volkskrant” i jest częścią kolekcji „Sfinks – 13 Esejów o Człowieku”

Tłumaczenie: Marzenna Donajski / Donajska

Ilustracje: Sasa Ostoja

Olga Tokarczuk i Szczepan Twardoch nominowani do Europejskiej Nagrody Literackiej 2020

Ogłoszono listę 20 tytułów nominowanych do Europejskiej Nagrody Literackiej 2020.
Jest to nagroda przyznawana najlepszej powieści europejskiej opublikowanej w ubiegłym roku w języku niderlandzkim . Tytuły wybrane zostały przez 15 księgarń z całej Holandii.

W tym roku nagroda zostanie przyznana po raz dziesiąty. Będzie to 10 000 euro dla autora oraz 5000 euro dla tłumacza.

Oto lista 20 nominowanych tytułów:

  • Juan Gómez Bárcena, De hemel boven Lima door (Niebo nad Limą) Juan Gómez Bárcena, z języka hiszpańskiego przełożył Peter Gelauff (Wereldbibliotheek)
  • Roberto Camurri, De menselijke maat (Ludzka miara), z języka włoskiego przełożył Manon Smits (De Bezige Bij)
  • Jonathan Coe, Klein Engeland (Mała Anglia), z języka angielskiego przełożyli Otto Biersma i Petra van der Eerden (De Bezige Bij)
  • Adeline Dieudonné, Het echte leven (Prawdziwe życie), z języka francuskiego przełożyli Frans door Kris Lauwerys i Isabelle Schoepen (Atlas Contact)
  • David Diop, Meer dan een broer (Więcej niż brat), z języka francuskiego przełożyła Martine Woudt (Cossee)
  • Jon Fosse, De andere naam. Septologie I-II (Inne imię. Septologia, t. I-II), z języka norweskiego przełożyła Marianne Molenaar (Oevers)
  • Geir Gulliksen, Kijk ons nu eens (Teraz spójrz na nas), z języka norweskiego przełożyła Geri de Boer (Ambo Anthos)
  • Michel Houellebec, Serotonine (Serotonina), z języka francuskiego przełożył Frans door Martin de Haan (Arbeiderspers)
  • Fleur Jaeggy, SS Proleterka (SS „Proleterka”), z języka włoskiego przełożył Frans Denissen (Koppernik)
  • Drago Jančar, En ook de liefde (A także miłość), z języka słoweńskiego przełożył Roel Schuyt (Querido)
  • Daisy Johnson, Onder het water door (Pod powierzchnią), z języka angielskiego przełożył Callas Nijskens (Koppernik)
  • László Krasznahorkai, Baron Wenckheim keert terug (Baron Wenckheim powraca), z języka węgierskiego przełożyła Mari Alföldy (Wereldbibliotheek)
  • Jiří Kratochvil, Een bedroefde God (Smutny Bóg), z języka czeskiego przełożyła Tieske Slim (Kleine Uil)
  • Sally Rooney, Normale mensen (Normalni ludzie), z języka angielskiego przełożyła Gerda Baardman (Ambo Anthos)
  • Antonio Scurati, M. De zoon van de eeuw (M. Syn stulecia), z języka włoskiego przełożył Jan van der Haar (Podium)
  • Robert Seethaler, Het veld (Pole), z języka niemieckiego przełożyła Liesbeth van Nes (De Bezige Bij)
  • Ali Smith, Lente (Wiosna), z języka angielskiego przełożyły Karina van Santen i Martine Vosmaer (Prometheus)
  • Olga Tokarczuk, De Jacobsboeken (Księgi Jakubowe), z języka polskiego przełożył Karol Lesman (De Geus)
  • Szczepan Twardoch, De koning (Król), z języka polskiego przełożyła Charlotte Pothuizen (Nieuw Amsterdam)
  • Jeanette Winterson, Frankkusstein (Frankisstein), z języka angielskiego przełożył Arthur Wevers (Atlas Contact)

(Ciąg dalszy tekstu poniżej obrazka)

Nagrody literackie 2020 zostaną ogłoszone pod koniec czerwca podczas uroczystego spotkania w Spui25 w Amsterdamie.

Ceremonia wręczenia nagród odbędzie się w sobotę, 7 listopada, w czasie Festiwalu Przekraczania Granic (het Crossing Border Festival) w Hadze

Źródło: https://www.europeseliteratuurprijs.nl

Marzenna Donajska / Donajski

Genderowy Mózg – The Gendered Brain – Giny Rippon

Różnice między chłopcami i dziewczętami nie są związane z mózgiem, z jakim się urodzili, ale z oczekiwaniami, z którymi je wychowujemy, argumentuje brytyjska neurobiolożka Gina Rippon (Essex, 1950). Nie spotkała się z wdzięcznością z powodu tego typu stwierdzeń w wydanej w tym roku książce „The Gendered Brain. The new science that shatters the myth of the female brain’ (wydawnictwo Vintage). Raczej ze sporą falą krytyki.

Brytyjska naukowczyni, stwierdza z niezbędnym humorem, że nie ma czegoś takiego jak mózg mężczyzny czy kobiety. Mówiąc precyzyjniej: „Różnice między mózgami mężczyzn i kobiet są tak małe, że nie można z tak niewielkich różnic wyciągnąć żadnych konkluzji”. Innymi słowy, w dziecięcym mózgu nie ma niczego takiego, co decydowałoby o tym, że dziewczęta rozwijają się w złe czytnik kart, a chłopcy przekształcają w niewłaściwe multizadaniowce.

Takie stwierdzenia wymagają cokolwiek oswojenia się z nimi i przyzwyczajenia. Ponieważ idea o ​​istniejących różnicach i wyjaśnieniach: dlaczego mężczyźni i kobiety mogą i robią różne rzeczy, trwa od wieków. Szybki rozwój nowych technik wydaje się tylko intensyfikować polowanie na Świętego Graala. Jaskrawo kolorowe zdjęcia mózgu są ostatecznym dowodem: spójrzcie, oto dlaczego kobiety są gorsze w matematyce, a chłopcy mają trudności z wyrażaniem uczuć.

Emerytowana obecnie profesorka Uniwersytetu Aston w Birmingham podjęła swoje badania już dekady temu.

„Tak, początkowo interesowały mnie te różnice mózgów. Ale w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że wnioski wyciągnięte z wielu z tego typu badań na temat różnic płci są bardzo dyskusyjne. Jeśli istnieją różnice, są one małe. Wzajemne różnice między mężczyznami i kobietami są znacznie większe. Tyle że, badania, w których przeciętnie nie zauważono różnic, prawie nie przyciągaja niczyjej uwagi”. 

BADANIA NA SZEŚDZIESIĘCIOLATKACH

Mózg, twierdzi Rippon, odzwierciedla życie, które prowadzimy. „Wiele badań mózgu przeprowadzono na osobach mających średnio sześćdziesiąt lat. Ich mózgi były narażone na ogromną ilość bodźców i doświadczeń.

Tymczasem, obecnie wiemy, że mózg podlega ciągłym zmianom. Nie tylko w pierwszych latach życia, ale także długo potem. Wykształcenie, które zdobywamy, praca, którą wykonujemy, nasze hobby: wszystko to ma wpływ”.

Jako konkretny przykład, Gina Rippon wskazuje badania przeprowadzone wśród taksówkarzy w Londynie. Aby móc ubiegać się o pozwolenie, muszą udowodnić, że znają mapę miasta. Ich mózgi wydają się wyraźnie różnić od mózgów kierowców, którzy jeszcze uczą się zawodu, lub emerytowanych kierowców. A nawet od mózgów kierowców autobusów, którzy jeżdżą zwykle po stałych trasach.

„Takie badania pokazują, że zdjęcia mózgu dają jedynie migawkę ze stanu w konkretnym momencie rejestracji. Jeśli ktoś zacznie grać w rzutki miesiąc później, mózg zareaguje”.

MÓZG JEST JAK GĄBKA

Plastyczność mózgu jest ogromna i fascynująca, jak stwierdza Gina Rippon. „Wiemy, że mózg dziecka rozwija się niezwykle szybko. Przed porodem i po nim. To jest fenomenalne. Zyskujemy coraz więcej wglądu w to, że dzieci są bardzo świadome swojego środowiska i próbują się z nim połączyć, aby nawiązać relacje. Zawsze kładziono nacisk kładziono na to, jak bardzo dzieci są bezradne i jak długo. Przeprowadzono stosunkowo dużo badań nad tym, jak uczą się radzić sobie, jak uczą się języka i jak chodzą. Mniej uwagi poświęcono natomiast rozwijanym przez nie umiejętnościom społecznym. Ich wrażliwości na twarze, głosy. Tamu, że dzieci szybko zauważają, co powoduje, że na przykład są klepane po plecach. W ten sposób dzieci uczą się metod przetrwania. Mózgi dzieci są jak gąbka.”

Ludzie, bez względu na to, jak są mali, wrażliwi są na wiadomości otrzymywane od innych. I te wiadomości są inne dla chłopców i dziewcząt. Gina Rippon, która zajmowała się m.in. autyzmem i dysleksją, ilustruje to w swojej książce przykładem z własnego życia. Leżała na oddziale położniczym tuż po porodzie swojej drugiej córki. Przeniesiono matkom dzieci do karmienia. Kobieta na sąsiednim łóżku otrzymała swojego głośnjo krzyczącego syna z aprobującym komentarzem personelu: „Silne płuca!” Natomiast, krzycząca córeczka Giny Rippon przypadała personelowi mniej do smaku: „Robi najwięcej hałasu ze wszystkich. Niezbyt to kobiece.”

UWAGA DODATKOWA

Chłopcy i dziewczęta, tak długo jak są młodzi, stykaja się z odmiennymi oczekiwaniami. Ma to konsekwencje. Mówi się, że faceci lepiej orientują się w przestrzeni? Tak, jeśli pozwolisz im grać w klocki Lego i gry komputerowe od dzieciństwa. Pozwól dziewczynom grać przez chwilę w Super Mario, lub Tetris, a różnice znikną. Jedna uwaga: nie wywołuj w nich  wrażenia, że ​​nie mogą tego zrobić.

W swojej książce profesorka Rippon odnosi się do badań chłopców i dziewcząt w wieku 8 i 9 lat. Mimo że – jak dotąd – nic nie wskazuje na różnice w uzyskiwanych przez nie rezultatach, to dają się zauważyć różnice w samoocenie dziewcząt i chłopców swoich wyników. Dziewczęta uważają, że matematyka jest czymś przeznaczonym szczególnie dla chłopców, dla „naprawdę inteligentnych ludzi”.

„Jeśli powiedzą ci, że jesteś zły z matematyki, włożysz w nauke tego przedmiotu mniej wysiłku. Co w późniejszym czasie staje się samospełniającą się przepowiednią. ”Krótko mówiąc, płeć, dominujące poglądy na temat tego, co jest typowo męskie, a co typowo żeńskie, może pozostawić swój ślad w mózgu.”

INTERAKCJE W MÓZGU

Gina Rippon protestuje, iż zaprzeczyłaby istnieniu różnic biologicznych pomiędzy mężczyznami i kobietami, i że różnice te są wyłącznie kwestią kultury i czynników środowiskowych. Mówi, że jest to zarówno natura, jak i wychowanie. „Starą ideą jest to, że biologia niczym busola wyznacza, że mózg z którym się rodzisz, stawia cię na jakiejś wytyczonej dla ciebie świeżce. Wiemy jednakże już, jak stereotypy i doświadczenia mogą zmienić mózg. Istnieje interakcja pomiędzy tymi czynnikami”.  

Dlaczego ważne jest ustalenie, że nie ma określonego mózgu mężczyzny lub kobiety?

Gina Rippon: „Chodzi o konsekwencje wynikające z przekonania, że nic nie możesz zrobić mając mózg, z którym się urodziłeś; że wyznacza on jakoby, iż nie możesz zostać naukowcem, liderką biznesu czy współczującą osobą. Nie ma jednak czegoś takiego. Ani w przypadku mężczyzn, ani kobiet. Musimy patrzeć bardziej na jednostkę, niż używać jako podstawowego filtra tego, czy ktoś jest mężczyzną czy kobietą.”

Rodzice regularnie proszą Ginę Rippon o radę. Czy pozwolić synowi bawić się lalkami, a córce klockami Lego? Profesorka nie chce jednak w tej kwestii być dyktatorką. Niech zabawki będą zabawkami, a nie czymś, co określa się „chłopców” lub „dziewczęta”. Dajmy dzieciom duży wybór. A jeśli córka nadal chce zamku dla księżniczki, to w porządku, ale pozwól jej samej złożyć go w całość z elementów.

Źródło: https://www.trouw.nl/wetenschap/bij-alles-in-de-wereld-geldt-de-man-is-de-norm-de-vrouw-de-afwijking~bbc9babd/

Marzenna Furmaniuk-Donajski/Donajska

 

Nie ma czegoś takiego, jak mózg dziewczynki, lub chłopca

W tym roku profesorka i neurobiolożka Gina Rippon opublikowała książkę Genderowy Mózg („The Gendered Brain”), w której podkreśla, że ​​istnieje niewielka różnica między mózgiem mężczyzn i kobiet. Jednocześnie nie zaprzecza, że istnieją fizyczne różnice pomiędzy mężczyzną i kobietą.

„Dziwne jest to, że gdy chodzi o różnice płci, istnieje aspekt co do którego naukowcy mają szczególną obsesję: mianowicie mózg. Przez większość czasu próbują udowodnić, że w mózgu zapisane jest, iż kobiety spełniają się poprzez opiekuńczość, a mężczyzni zarabiając pieniądze.”

Gina Rippon pokazuje, że nie istnieje coś takiego jak mózg chłopca czy dziewczynki. Mózg jest bardzo elastycznym narządem, który może zmieniać się w zależności od doświadczeń i oczekiwań. A te, niestety, nadal są różne wobec chłopców i dziewcząt.

Nie możemy oczywiście udawać, że ciała mężczyzny i kobiety są jednakowe. Ale też, nie możemy zapominać, że na świecie rozwija się i udoskonala przedmioty i rzeczy przeznaczone dla mężczyzn. W tym samym czasie pozwalamy aby kobiety narażone były na wypadki, lub umierały. Jest to stwierdzonym faktem.

„Istnieje dobry przykład w Szwecji – wskazuje Gina Rippon – „Urzędnicy w gminie Karlskoga zostali poinstruowani, aby zapoznać się z własną polityką poprzez pryzmat gender. Co się okazało? Taka czynność jak odśnieżanie, odbywała się w seksistowski sposób. Odśnieżano ulice zaczynając od głównych arterii komunikacyjnych, a kończono na chodnikach i ścieżkach rowerowych. Najpierw pomagano więc mężczyznom, którzy częściej, niż kobiety korzystają z samochód. Kobiety o wcześniejszej porze dnia chodzą pieszo, lub jeżdżą na rowerze. Aktywność kobiet odbywa się według innego schematu. Często najpierw zaprowadzają dzieci do szkoły a po pracy robią zakupy. Odwrócono więc w gminie harmonogram odśnieżania: najpierw chodnik i ścieżki rowerowe, potem ulice samochodowe. Okazało się to bardzo korzystne. Piesi bowiem częściej narażeni są na wypadki z powodu śniegu, niż kierowcy. Zmiana harmonogramu sprzątania spowodowała zmniejszenie liczby wypadków. Można to sprawdzić. Nawet w zaśnieżonej Szwecji może być lepiej.”

Jeśli chodzi o opiekę zdrowotną, podziały i różnice w wynagrodzeniu za pracę, kwestie przemocy czy schronienia w nagłych wypadkach – często spogląda się na kobiety ponad ich głowami. Sądząc przy tym, że emancypacja dokonuje się.

„Idea mężczyzny jako normy, a kobiety jako odchylenia, jest tak zakorzeniona w społeczeństwie, że trudno jest być tego świadomym przez cały czas – powiedziała Gina Rippon gazecie Trouw –„Zauważam, że moja książka wywołuje reakcje, i to nie tylko kobiet, które się identyfikują z opisanymi sytuacjami. Naukowcy również kontaktują sie ze mną. Wszyscy brytyjscy parlamentarzyści otrzymali moją książkę. Boris Johnson też. Ale nie mogę zagwarantować, że ją przeczyta.”

*„Genderowy Mózg. Nowa nauka, która podważa mit kobiecego mózgu”( The Gendered Brain. The new science that shatters the myth of the female brain’, wydawnictwo Vintage)

Źródło:  https://www.trouw.nl/nieuws/zo-verschillend-zijn-mannen-en-vrouwen-niet-betoogt-gina-rippon-gender-leren-we-onszelf-aan~b5d1d41f/

Marzenna Donajski/Donajska

16 sposobów przeciwstawiania się kulturze gwałtu

„Chłopcy pozostaną chłopcami”

„Była pijana”

„Kobiety mówią: „nie”, gdy myślą: „tak”

Kultura gwałtu jest wszechobecna. Istnieje w sposobie myślenia, mówienia i poruszania się po świecie. Choć konteksty mogą różnić się, kultura gwałtu jest zawsze zakorzeniona w patriarchalnych przekonaniach, władzy i sprawowaniu kontroli.

Co to jest kultura gwałtu? – To środowisko społeczne, które przyzwala znormalizować i usprawiedliwić przemoc seksualną. Przymoc, która napędzana jest utrzymującymi się nierównościami płciowymi i postawami wobec płci i seksualności. Nadanie nazwy jest pierwszym krokiem do jej demontażu.

Każdego dnia mamy okazję badać nasze zachowania i przekonania pod kątem uprzedzeń, które pozwalają na trwać kulturze gwałtów. Począwszy od naszego podejścia do tożsamości płciowej po politykę, którą wspieramy w naszych społecznościach. Wszystkie i wszyscy możemy podjąć działania przeciwko kulturze gwałtu.

Oto 16 sposobów, w jaki możesz to robić osobiście:

1.  TWÓRZ KULTURĘ ENTUZJASTYCZNEJ ZGODY

Stwarzanie warunków dobrowolnej zgody jest każdorazowo obowiązkowe. Zamiast słuchać „nie”, upewnij się, że jest aktywne „tak” od wszystkich zaangażowanych. Przyjmij jako normę entuzjastyczną zgodę do swojego życia.  Rozmawiaj na ten temat z twoim otoczeniem.

2. WYPOWIEDZ SIĘ PRZECIWKO PIERWOTNYM PRZYCZYNOM

Kultura gwałtu może być kontynuowana, gdy godzimy się z ideą męskości, w której to co jest przemocą i dominacją jest postrzegane jako „silne” i „męskie”, zaś kobiety i dziewczęta są mniej cenione.

U podstaw tej idei leży też obwinianie ofiar. Postawa sugerująca, że ​​ofiara, a nie sprawca, ponosi odpowiedzialność za napaść.

Podczas omawiania przypadków przemocy seksualnej nieistotne są: trzeźwość, ubranie i seksualność ofiary. Przeciwstaw się idei, że mężczyźni i chłopcy mogą okazywać władzę poprzez przemoc; kwestionuj pojmowanie seksu jako przywileju, uprawnienia.

3.  REDEFINIUJ POJĘCIE MĘSKOŚCI

Przyjrzyj się krytycznie, co oznacza dla ciebie męskość i jak ją urzeczywistniasz. Autorefleksja, rozmowy w społecznościach i ekspresja artystyczna to tylko niektóre z narzędzi dostępnych dla mężczyzn i chłopców, kobiet i dziewcząt – do badania i redefiniowania męskości zgodnie z zasadami feministycznymi.

4. PRZESTAŃ OBWINIAĆ OFIARY

Język jest głęboko osadzony w kulturze i możemy zapomninać, że słowa czy frazy, których używamy każdego dnia, kształtują naszą świadomość i rzeczywistość.

Przekonania o gwałtach są zakorzenione w naszym języku: „Była ubrana jak dziwka. Prosiła o to”. Niczym w niektórych popularnych tekstach piosenek typu: „Wiem, że tego chcesz”.

Normalizuje się ten proces poprzez uprzedmiotawienie kobiet i dawanie temu nazw w popkulturze i mediach.

Masz moc wyboru, tj. zaniechania języka, liryk i tekstów, które obwiniają ofiary. Uprzedmiatawiają kobiety i usprawiedliwiają molestowanie seksualne. To, co kobieta ma na sobie, co i ile wypiła, oraz gdzie była w określonym czasie, nie jest zaproszeniem do gwałtu.

5. OKAZUJ ZERO TOLERANCJI

Ustal zasady zerowej tolerancji dla molestowania seksualnego i przemocy w miejscach, w których żyjesz, pracujesz i spędzasz wolny czas. Szczególnie liderzy i liderki muszą wyraźnie okazywać własne zobowiązanie do przestrzegania polityki zerowej tolerancji i że polityka taka musi być praktykowana każdego dnia.

Na początek, zastanów się, co możesz zrobić, aby przeciwstawić się molestowaniom w miejscach pracy.

6. POSZERZ SWOJE ZROZUMIENIE KULTURY GWAŁTU

Kultura gwałtu na przestrzeni wieków przybiera wiele form w różnych kontekstach. Ważne jest, aby uznać, że kultura gwałtów wykracza poza wąskie pojęcie mężczyzny napadającego na kobietę spacerującą samotnie w nocy.

Kultura gwałtu obejmuje szereg szkodliwych praktyk, które pozbawiają kobiety i dziewczęta ich autonomii oraz praw, poprzez na przykład zawieranie małżeństw z dziećmi, lub okaleczanie żeńskich narządów płciowych. Poznaj czynniki leżące u podstaw kultury gwałtu i towarzyszące temu mity.

Chociaż nikt nie może nie zgodzić się z tym, że gwałt jest niewłaściwy, to poprzez słowa, działania i bezczynność, przemoc seksualna i molestowanie seksualne są normalizowane i trywializowane. Co orowadzi nas w dół śliskiego zbocza kultury gwałtu.

7. MIEJ PRZEKROJOWE PODEJŚCIE

Kultura gwałtu dotyczy nas wszystkich, niezależnie od płci, tożsamości seksualnej, statusu ekonomicznego, rasy, religii czy wieku. Wykorzenienie go oznacza porzucenie restrykcyjnych definicji płci i seksualności, które ograniczają prawo osoby do definiowania i wyrażania siebie.

Niektóre cechy, takie jak orientacja seksualna, stan niepełnosprawności, czy pochodzenie etniczne, oraz niektóre czynniki kontekstowe, zwiększają narażenie na przemoc. Osoby LGBTQI mogą być przedmiotem „gwałtu korygującego”, w którym sprawca zamierza zmusić ofiarę do przestrzegania stereotypów płciowych i gender. Podczas kryzysu humanitarnego, powszechną dyskryminację kobiet i dziewcząt często pogarsza dodatkowo przemoc seksualną.

Zdarzają się i takie przypadki, jakiego doświadczyła Gulzada Serzhan. Jest ona aktywną członkinią Feminita, kazachstańskiej inicjatywy feministycznej. Broni praw osób LGBTQIA. Podczas swojej pracy jako menadżerka IT i podróży służbowych, była seksualnie nękana przez kolegę z pracy. Gdy powiedziała mu, że jest lesbijką, jego prześladowania nasilliły się. „Uważał, że może mnie „naprawić ”- powiedziała Serzhan – „Twierdził, że potrzebuję silnego mężczyzny… W Kazachstanie społeczeństwo akceptuje i ceni mężczyzn, którzy są brutalni. Uznaje się za naturalne, jeśli mężczyźni składają kobietom seksualne propozycje”.

Matcha Phorn-in, która pracuje nad zabezpieczaniem wyjątkowych potrzeb osobom LGBTQIA w sytuacjach kryzysowych, wyjaśnia: „Jeśli jesteś niewidzialny w życiu codziennym, to twoje potrzeby tym bardziej nie zostaną uwzględnione, a tym bardziej zaspokojone, w sytuacji kryzysowej”.

8. ZAPOZNAJ SIĘ Z HISTORIĄ GWAŁTU

Gwałt był używany jako broń wojenna i narzędzie ucisku w historii ludzkości. Został wykorzystany do degradacji pozycji kobiet i kobiecych społeczności, a także do czystek etnicznych i ludobójstwa.

Nie ma skrótowych informacji na ten temat. Możesz zacząć od zapoznania się ze stosowaniem przemocy seksualnej podczas dawnych i niedawnych konfliktów, jak na przykład w Demokratycznej Republice Konga, podczas wojny domowej w Gwatemali lub konflikcie w Kosowie.

9. INWESTUJ W KOBIETY

Przekaż darowizny na rzecz organizacji, które dbają o wzmacnianie pozycji kobiet, wzmacnianie słyszalności kobiet, wspierają osoby, które przeżyły, oraz promują akceptację wszystkich tożsamości płciowych i seksualnych.

10. POSŁUCHAJ OCALAŁYCH

W erze #MeToo, #TimesUp, #NiUnaMenos, #BalanceTonPorc i innych ruchów online – osoby, które przeżyły przemoc, wypowiadają się częściej, niż kiedykolwiek wcześniej.

Słuchaj ich doświadczeń, czytaj historie osób, które przeżyły oraz aktywistów na całym świecie. Śledź polskie i zagraniczne portale informacyjne w mediach społecznościowych dotyczące tej tematyki, np. #Popieramy Konwencję o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet, #CentrumPrawKobiet, #NiebieskaLinia, #DziewuchyDziewuchom, #GenderToNieIdeologia, #GenerationEquality i wiele innych.

Nie mów: „Dlaczego nie odeszła?”

Powiedz: „Słyszymy cię. Widzimy Cię. Wierzymy ci.”

11. NIE ŚMIEJ SIĘ Z GWAŁTU

Gwałt nigdy nie jest zabawną puentą. Żarty z gwałtu legitymizują przemoc seksualną. Utrudnia to ofiarom zabranie głosu w przypadku naruszenia ich zgody. Humor normalizujący i uzasadniający przemoc seksualną jest niedopuszczalny. Powiedz to.

12. ZAANGAŻUJ SIĘ 

Kultura gwałtu jest podtrzymywana przez nieistnienie, lub braki egzekwowania przepisów dotyczących przemocy wobec kobiet, oraz dyskryminujących przepisów dotyczących nienaruszalności i własności cielesnej, małżeństwa, rozwodów i opieki nad dziećmi.

Sprawdź globalną bazę danych na temat przemocy wobec kobiet, aby zobaczyć, co robi twój kraj, aby chronić kobiety i dziewczęta. Współpracuj z przedstawicielkami i przedstawicielami, aby zapewnić wdrożenie przepisów promujących równość płci.

13. POŁÓŻ KRES BEZKARNOŚCI 

Aby zakończyć kulturę gwałtu, sprawcy muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności. Ścigając przypadki przemocy seksualnej, uznajemy te czyny za przestępstwa i wysyłamy silny sygnał o zerowej tolerancji.

Gdziekolwiek widzisz zaniechania i uchylanie konsekwencji prawnych dla sprawców, walcz o sprawiedliwość i odpowiedzialność.

14. BĄDŹ AKTYWNYM OBSERWATOREM/OBSERWATORKĄ

Jedna trzecia kobiet na całym świecie doświadcza przemocy. Przemoc wobec kobiet jest szokująco powszechna i możemy stać się świadkami bezsensownych, lub agresywnych zachowań. Interwencja aktywnego obserwatora sygnalizuje sprawcy, że jego zachowanie jest niedopuszczalne. Może pomóc komuś w zachowaniu własnego bezpieczeństwa.

Najpierw oceń sytuację i ustal, jaki rodzaj pomocy, jeśli w ogóle, mógłby być odpowiedni. Być może jesteś w stanie wesprzeć osobę będącą celem molestowania seksualnego, pytając po prostu jak ona się czuje, lub czy potrzebuje pomocy; lub dokumentując incydent, rozpraszając uwagę w celu zmiany sytuacji, albo też składając krótkie i jasne oświadczenie bezpośrednio do sprawcy, na przykład: „Nie czuję się dobrze z tym, co robisz”.

Dowiaduj się, czy możesz wziąć udział w szkoleniu interwencyjnym dla aktywnych obserwatorów prowadzonym przez twoją uczelnię, gminę lub lokalną organizację pozarządową. Podmioty te powinny brać na siebie obowiązek prowadzenia tego typu szkoleń.

15. EDUKUJ NASTĘPNE POKOLENIE

W naszych rękach jest inspirowanie przyszłych feministek na świecie. Rzuć wyzwanie stereotypom związanym z płcią i ideałom przemocy, z którymi dzieci spotykają się w mediach, na ulicach i w szkole. Poinformuj swoje dzieci, że twoja rodzina jest dla nich bezpieczną przestrzenią do wyrażania siebie takimi, jakimi są. Potwierdź ich wybory i nauczaj znaczenia zgody i porozumienia w młodym wieku.

Poszukujesz inspiracji? Zapoznaj się z listą feministycznych książek

(w internecie można znaleźć wiele takich list; może na początek np. „10 feministycznych książek, które powinno przeczytać każde dziecko”

https://kultura.onet.pl/ksiazki/10-feministycznych-ksiazek-ktore-powinno-przeczytac-kazde-dziecko/bpjqq3p#slajd-10)

16. ROZPOCZNIJ ROZMOWĘ – LUB DOŁĄCZ DO NIEJ

Porozmawiaj z rodziną i przyjaciółmi o tym, jak możecie współpracować, aby położyć kres kulturze gwałtu w swoich społecznościach.

Niezależnie od tego, czy to prowadząc klub konwersacji, redefiniujący pojęcia męskości; czy to zbierając fundusze na rzecz organizacji praw kobiet; czy też dołączając do protestów przeciwko decyzjom i polityce potwierdzającej gwałt – wszystko to jednoczyłoby nas przeciwko kulturze gwałtu.

Źródło: https://medium.com/@UN_Women/16-ways-you-can-stand-against-rape-culture-88bf12638f12

Marzenna Furmaniuk-Donajski/Donajska

Pani Poseł Joanna Mucha o głosowaniu na Kobiety

„Cześć, witam Was serdecznie. Bardzo Wam dziękuję za inicjatywę ‘Głosuję na Kobietę’. To bardzo cenne i potrzebne. Dlaczego? Z dwóch powodów. Po pierwsze, w polskiej polityce, w polskim samorządzie cały czas brakuje tej kobiecej perspektywy. Naszej wiedzy. O tym, w jaki sposób wygląda edukacja, w jaki sposób wygląda opieka nad naszymi seniorami. W tych wszystkich obszarach, w których kobiety mają znacznie większą wiedzę i doświadczenie. I drugi powód: mamy takie same prawa, mamy takie same obowiązki. Powinniśmy z nich korzystać: kobiety i mężczyźni w taki sam sposób, bo to nasz wspólny kraj. Pozdrawiam Was bardzo mocno” – powiedziała Pani poseł #JoannaMucha.

Serdeczne Dziękujemy Pani poseł za zaufanie i za wsparcie 💛🧡💛

Prezydent Aleksandra Dulkiewicz o głosowaniu na Kobiety

„13 października decydują się losy naszej Ojczyzny, Polski. Po pierwsze: idźcie głosować. Po drugie: wybierajcie rozważnie. Po trzecie: szukajcie kobiet na listach – bo ‘Głosuj na Kobietę’ to akcja która promuje aktywność kobiet w życiu publicznym. Wspierajmy kobiety.” – powiedziała Pani Prezydent Gdańska #AleksandraDulkiewicz.

Serdeczne Podziękowania dla Pani Prezydent za zaufanie i za wsparcie 💛🧡💛