Kraje z przywódczyniami-kobietami radzą sobie lepiej. Przypadek?

Niemcy, Nowa Zelandia i Tajwan pozytywnie wyróżniają się swoim podejściem do problemu koronawirusa. Czy to przypadek, że wszystkie te trzy kraje prowadzone są przez kobiety?

Prezydentka Tajwanu, Tsai Ing-wen. Zdjęcie: EPA

Na tle grilowania wirusem w wykonaniu silnych mężczyzn, takich jak Donald Trump (Stany Zjednoczone), Xi JinPing (Chiny) lub Jair Bosonaro (Brazylia) – Angela Merkel (Niemcy), Jacinta Adern (Nowa Zelandia) i Tsai Ing-wen (Tajwan) wydają się być latarniami morskimi stabilności i racjonalności.

Merkel i Adern swoją charyzmą ‘stonowały’ krzywą zarażeń w swoich krajach. Liczba zgonów jest tam niższa niż w innych, porównywanych krajach. Są w czołówce długiej drogi ku czemuś normalnmu.

Prezydentka Tajwanu, Tsai Ing-wen, wywarła jeszcze większe wrażenie swoją wysoce skuteczną reakcją na pierwsze pogłoski o zakażeniach koronawirusem w sąsiednich Chinach. Przystąpienie jej kraju do Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) – na co arcy wrogie Chiny miały duży wpływ – z pewnością powinno być poważnie omówione.

Pod rządami Tsai Ing-wen (wcześniej prawniczki i byłej profesorki na dwóch głównych wydziałach prawa w Tajpej) Tajwan stał się być może nawet światowym liderem w walce z pandemią.

Obecnie kraj ten wydaje się mieć również pod kontrolą nieuniknioną drugą falę zarażeń. Pomimo bliskości Chin, pierwszego epicentrum pandemii, Tajwan opłakuje tylko sześć ofiar śmiertelnych i w międzyczasie dostarcza już do Stanów Zjednoczonych i Europy miliony wysokiej jakości maseczek.

Amerykański magazyn biznesowy ‘Forbes’ zauważył to jako pierwszy: czy kraje kierowane przez kobiety byłyby rozsądniej zarządzane, gdyby zaszła rzeczywiście taka potrzeba dla ludzi?

Brytyjska gazeta ‘The Independent’ wyjaśniła to w następujący sposób: nie świadczy to jeszcze o tym, że kobiety są lepsze od mężczyzn, lecz o tym, że wyborcy w Niemczech, Nowej Zelandii i na Tajwanie byli na tyle sprytni, aby wybrać najbardziej wykwalifikowaną osobę do kierowania swoim krajem – nie bacząc na płeć. To samo mogli zrobić gniewni wyborcy z niektórych upadających macho-krajów.

(poniżej fotografii dalsza część tekstu)

Kanclerz Angela Merkel. Zdjęcie: EPA

„Nikt nie chce tego słyszeć, ale nie jesteśmy u końca pandemii, ale wciąż na początku” – Angela Merkel

Merkel nadaje ton

Według wielu międzynarodowych komentatorów, prawie nikt nie może dorównać wyrazistemu przywództwu kanclerz Angeli Merkel (wcześniej chemiczki). Niemcy (gdzie w chwili obecnej jest „tylko” 5976 zgonów na 157 770 potwierdzonych zakażeń) opiekują się pacjentami z koronawirusem z całej Europy i nadają ton w UE w sprawie walki przeciw wirusowi. Merkel zainicjowała duży program testowy, podjęła szybkie działania w sprawie kwarantanny i zażądała współpracy między krajami związkowymi (landami).

Stało się to w następstwie faktu, iż niemiecka służba zdrowia ma po prostu więcej środków niż inne kraje i na ogół jest lepiej zorganizowana. Jednakże Merkel nigdy nie robi nieodpowiednich falstartów.

„Nikt nie chce tego słyszeć, ale nie jesteśmy u końca pandemii, ale wciąż na początku” – powiedziała w zeszłym tygodniu niemieckiemu parlamentowi. „Kraj stoi na ‘cienkim lodzie’” – dodała. Niemcy nie są łyżwiarzami, ale rozumieją to lepiej niż niektórzy Holendrzy, (wyj. liderzy tego sportu).

Zwrot pensji

Jacinda Ardern (wcześniej ekspertka ds. komunikacji i była współpracowniczka brytyjskiego premiera Tony’ego Blaira) również od razu wyraziła się jasno i okazała solidarność z ekonomicznymi trudnościami rodaków, przekazując jedną piątą swojej pensji (i ministrów swojego rządu). Od północy, dozwolone jest w Nowej Zelandii (gdzie aktualnie jest 19 zgonów spowodowanych koronawirusem), aby niektóre przedsiębiorstwa, takie jak z branży budowlanej, mogły zostać ponownie otwarte. Przepisy dotyczące dystansu społecznego nadal obowiązują. Ardern powiedziała, że naród otwiera gospodarkę, ale nie życie społeczne ludzi.

(poniżej fotografii dalszy ciąg tekstu)

Premierka Nowej Zelandii Jacinda Ardern. Zdjęcie: Getty Images

Norweska premierka Erna Solberg (socjolożka, politolożka i ekonomistka) wyróżniła się tłumaczeniem dzieciom kwestii wirusa – czymś, co amerykański kanał informacyjny CNN wolałby zobaczyć w wydaniu bohaterów ulicy Sezamkowej niż prezydenta.

Koronawirus na świecie, według liczby ofiar śmiertelnych

Klikając na link: https://www.datawrapper.de/_/SasT6/ – można wyszukiwać dane według kraju (wpisując nazwę kraju w języku angielskim) lub sortować tabelę według kategorii. Duża część ogólnej liczby przypadków została już wyleczona. Kraje europejskie wyróżnione są kolorem żółtym.

(poniżej ilustracji dalszy ciąg tekstu)

Jest to historia dobrze znana, że ​​kobiety-polityczki, gdy już osiągają szczyt, często musiały o niego walczyć ciężej niż mężczyźni. W praktyce oznacza to, że często mają wyższe wykształcenie w porównaniu do rywali-mężczyzn. Ale też otrzymują mniej od nich przestrzeni na pomyłki.

Jeden z internautów zauważył na Twitterze: „Jeśli Amerykanie zastanawiają się, dlaczego ich śmiertelność jest znacznie wyższa niż w Niemczech, to może dlatego, że niemieckia kanclerz jest specjalistką w dziedzinie chemii kwantowej, podczas gdy prezydent USA był prezenterem reality-tv”.

Autor: Bob van Huet, ‘Het Algemeen Dagblad’

Tłumaczenie: Marzenna Donajski / Donajska

Czy kobiety przywódczynie radzą sobie lepiej z kryzysem koronawirusa?

Konkretna liczba kobiet przywódczyń szybko poradziła sobie z opanowaniem kryzysu Covid-19 w swoich krajach. Czy to przypadek czy nie?

Kobiety-przywódczynie radzą sobie lepiej niż mężczyźni podczas kryzysu Covid-19. Spójrzmy na takie kraje, jak Islandia, Norwegia, Niemcy, Nowa Zelandia czy Tajwan.

W różnych mediach pojawiają się historie o krajach, w których wydaje się, że skutecznie powstrzymano rozprzestrzenianie się wirusa. Co jest ich wspólnym mianownikiem? – kraje te prowadzone są przez kobiety. Magazyn biznesowy Forbes pochwalił na przykład politykę testową niemieckiej kanclerz Angeli Merkel i specjalną konferencję prasową, którą premier Norwegii Erna Solberg zorganizowała dla dzieci. Tajwan, w którym premierką jest Tsai Ing-wen jest jedynym krajem azjatyckim, w którym nie ma drugiej fali infekcji.

Premier Nowej Zelandii, Jacinda Ardern (podobnie jak niektórzy afrykańscy przywódcy) zrezygnowała z 20 procent swojej rządowej pensji. Mówi się, że jej przywództwo jest konsekwentne i jasne.

Zupełnie inaczej niż brytyjskiego przywódcy Borisa Johnsona. Kilkakrotnie przeoczył dyskusje rządu na temat kryzysu koronawirusa, jeszcze na początku marca chwalił się ściskaniem dłoni pacjentów zainfekowanych Covid-19,  a następnie został przyjęty do szpitala z powodu infekcji. Albo amerykański prezydent Trump, który zygzakuje przed społeczeństwem pomiędzy koncepcjami: braku niebezpieczeństwa i istnienia niebezpieczeństwa pandemii.

Lepiej zatem, gdy przywódczynią jest kobieta, która ‘z natury’ lepiej słuchałaby tego, co jest zawarte w pewnych artykułach.


„To nonsens” – mówi jednak Janka Stoker, profesorka przywódctwa na Uniwersytecie w Groningen. „Tego rodzaju konkluzje podtrzymują stereotypy: przywódca-mężczyzna jako typ dominujący i silny, a kobieta-przywódczyni jako empatyczna i delikatna”. Według niej, kobiety radzą sobie lepiej w tych krajach, ponieważ prawdopodobnie są lepsze. „Z wyników badań wiemy, że kobiety-liderki odbywają trudniejszą drogę na szczyt niż ich koledzy-mężczyźni. Jeśli zatem, uda im się dotrzeć do najwyższych pozycji, to muszą być naprawdę dobre”.

Kobietom na kierowniczych stanowiskach mniej się wybacza. „Ludzie łączą dobre przywództwo z męskimi cechami, takimi jak zdecydowanie i dominacja” – mówi Stoker – „Z kolei nasze wyobrażenie tego, jak powinna zachowywać się kobieta, jest tego przeciwieństwem: powinna być troskliwa, skromna, nie za często chcąca pojawiać się na pierwszym planie. Zatem, bycie dobrym przywódcą i dobrą kobietą jest prawie niemożliwe”.

Siatka bezpieczeństwa socjalnego

Ważną rolę odgrywa także kultura polityczna kraju. Kraje o silnej siatce zabezpieczenia społecznego, takie jak Skandynawia, mogą być również krajami, w których wyborcy są otwarci na kobietę u steru. Ale premierka nie oznacza automatycznie polityki uwaględniającej i włączającej świadomie daną płeć – jak podkreśla Maja Vitas z Globalnego Partnerstwa na rzecz Zapobiegania Konfliktom Zbrojnym (Global Partnership for the Prevention of Armed Conflict), międzynarodowej sieci promującej pokój. To także stereotyp. „Jest wystarczająco wielu liderów-mężczyzn, którzy prowadzą politykę włączającą”. Przykładem jest kanadyjski premier Justin Trudeau. Podczas, gdy on chory siedzi w domu, w walce z koronawirusem widoczną rolę odgrywają w Kanadzie kobiety. „Polityka integracyjna jest szczególnie ważna, w przypadku poważnych wyzwań. Z rozmów pokojowych wiemy, że kobiety poruszają w nich podstawowe kwestie dotyczące codziennego życia: czy jest wystarczająca ilość jedzenia, schronienia, czy poziom ochrony dzieci i osób starszych jest wystarczający? ” – mówi Maja Vitas.


Jeśli chodzi o opiekę, kobiety mają największe doświadczenie, ale także najmniejszą władzę. „Kobiety zapewniają globalną opiekę zdrowotną, mężczyźni zaś decydują o niej” – jak podsumował sytuację raport WHO. Kobiety stanowią 70 procent pracowników opieki zdrowotnej na całym świecie, ale zajmują jedynie 25 procent kierowniczych stanowisk w sektorze.

W odpowiedzi na pandemię prezydent USA Trump zebrał grupę zadaniową, która początkowo składała się tylko z mężczyzn – później dołączono dwie kobiety. W Niderlandii z kolei, Zespół ds. Zarządzania Epidemią (Outbreak Management Team), który doradza gabinetowi w zwalczaniu wirusa, zmienia swój skład. I co najmniej cztery kobiety-lekarki i profesorki stanowią jego część. Ale na rządowych konferencjach prasowych zawsze mówią mężczyźni. W Wielkiej Brytanii, Caroline Nokes, konserwatywna członkini parlamentu, zastanawiała się, czy nie jest przypadkiem problemem to, że prawie wszystkie rządowe konferencje prasowe są prowadzone przez mężczyzn. W każdym razie, nie obala to stereotypowego wizerunku lidera jako mężczyzny, mówi prof. Janka Stoker. Inaczej dzieje się w Namibii, gdzie 23-letnia wiceminister Emma Theofelus prowadzi briefingi prasowe.

Zjawisko luksusowe

„Gdzieś głęboko w nas utrzymuje się przekonanie, że dobry przywódca jest męski – a więc jest to mężczyzna – szczególnie w czasach kryzysu” – mówi prof. Stoker. Oczekiwano, że po kryzysie finansowym w 2008 r. sytuacja ulegnie zmianie. Badania prof. Stoker wykazały coś przeciwnego: stereotypowy, idealny przywódca miał jeszcze mniej kobiecych cech niż wcześniej. „Jeśli jednak widzimy wystarczająco dużo przykładów kobiet na kierowniczych stanowiskach, badania dowodzą, że tracimy to uprzedzenie. Ponieważ, gdy ludzie muszą oceniać swoich menedżerów, to wiedzą bardzo dobrze, kim są ci dobrzy liderzy: to ludzie, którzy są zdecydowani i potrafią dobrze słuchać ”.


Po kryzysie finansowym różnorodność była postrzegana jako luksus, ‘ponieważ to był kryzys’. „Reprezentacja kobiet, mniejszości etnicznych lub seksualnych nagle zaczęła być postrzegana jako mniej ważna, gdy tymczasem powinna stawać się raczej ważniejsza. Media, politycy, i my naukowcy – jako społeczeństwo musimy być na to wyczuleni ”.

Autorzy: Maartje Somers, Maral Noshad Sharifi, niderlandzki dziennik NRC

Tłumaczenie: Marzenna Donajski / Donajska

Ilustracja: Nanne Meulendijks

Jaki jest sekret fińskich polityczek zdobywających władzę?

Kobiety zawsze dobrze radziły sobie w fińskiej polityce. Obecnie dominują w koalicji, a premierką została kobietą. Nie jest ona pierwszą kobietą-premierką w Finlandii. Najwyższe stanowisko zajmowała już przez krótki okres kobieta w 2003 i 2010 roku. Ale Sanna Marin jest najmłodsza.

Jest także najmłodszą premierką na świecie. Co więcej, jako pierwsza przewodzi fińskiej koalicji centrolewicowej zdominowanej przez kobiety. Przywódczyniami pozostałych czterech partii w koalicji są również kobiety – z których trzy, podobnie jak Marin, mają po trzydzieści lat.

Jaka jest tajemnica sukcesu tych młodych polityczek?

„Mamy tu kompetentne, silne, młode pokolenie” – mówi Johanna Kantola. Według profesorki studiów gender na uniwersytecie w Tampere w Finlandii, Sanna Marin jest tego wyraźnym wykładnikiem. „Dowiodła tego w roli ministry, a wcześniej parlamentarzystki i polityczki lokalnej”. Nic dziwnego, mówi Kantola, że ​​Marin została zaproponowana w niedzielę przez partię socjaldemokratyczną jako następczyni Antti Rinne. Jego rząd, który objął urząd po kwietniowych wyborach, zrezygnował w zeszłym tygodniu, ponieważ partia centralna straciła zaufanie do Rinne. Nie radziłby sobie dobrze podczas fali strajków w kraju.

Pokolenie Marin kontynuuje aktywność swoich żeńskich poprzedniczek politycznych. W 1906 r. kobietom w Finlandii – wówczas autonomicznej prowincji rosyjskiego imperium – pozwolono nie tylko głosować, ale także kandydować w wyborach. Było to o wiele wcześniej, niż w pozostałej części Europy. Na przykład w Holandii (lub w Polsce) nastąpiło to dopiero w 1919 r. Fińskie kobiety zdobyły wówczas silną pozycję dzięki własnym organizacjom, które między innymi opierały się rosyjskiej dominacji.

„Kobiety tradycyjnie dobrze radzą sobie w polityce” – mówi Johanna Kantola. „Zwłaszcza jeśli porównasz to z innymi sektorami fińskiego społeczeństwa.” Według profesorki, w świecie fińskiego biznesu nadal bardzo obecny jest szklany sufit. Natomiast w polityce udział kobiet rośnie. Powoli, ale systematycznie. W 1926 r. Finlandia zyskała pierwszą kobietę-ministrę, a w 1995 r. było to już siedem kobiet na osiemnaście stanowisk.

Początkowo kobiety otrzymywały teki tradycyjnie w dziedzinach takich jak kultura czy edukacja. Johanna Kantola też to widzi. „W nowym rządzie natomiast, młoda, 32-letnia Katri Kulmuni, prawdopodobnie będzie ministrą finansów”. Nie wszystkie decyzje są już znane, ale prawdopodobnie pojawi się więcej imion kobiecych w nowym rządzie. Kolor polityczny rządu jest decydującym czynnikiem dla liczby w nim kobiet, mówi Kantola.

W 2015 r. urząd objął bardzo konserwatywny rząd, zdominowany przez mężczyzn, który podjął szereg działań, nie przynioszących korzystnych rezultatów w zakresie równości płci. Cofnięto na przykład przepis, dający rodzicom prawo do miejsca w opiekuńczych placówkach dla dzieci.” Johanna Kantola oczekuje, że projekt wkrótce zostanie przywrócony przez nowy rząd. Młode kobiety – i mężczyźni – szturmujący obecnie scenę polityczną, będą potrzebować opieki dla swojego potomstwa.

Źródło: https://www.trouw.nl/buitenland/wat-is-het-geheim-van-de-vrouwelijke-finse-politici-die-de-macht-krijgen~be616deb/?fbclid=IwAR0eycbM4x_hTDodNy-KiUVOL0J1hfaNte-XAL-T5xBtJFwMxDBtd3mtJ1A

Tłumaczenie: Marzenna Furmaniuk-Donajski/Donajska

Pani Poseł Joanna Mucha o głosowaniu na Kobiety

„Cześć, witam Was serdecznie. Bardzo Wam dziękuję za inicjatywę ‘Głosuję na Kobietę’. To bardzo cenne i potrzebne. Dlaczego? Z dwóch powodów. Po pierwsze, w polskiej polityce, w polskim samorządzie cały czas brakuje tej kobiecej perspektywy. Naszej wiedzy. O tym, w jaki sposób wygląda edukacja, w jaki sposób wygląda opieka nad naszymi seniorami. W tych wszystkich obszarach, w których kobiety mają znacznie większą wiedzę i doświadczenie. I drugi powód: mamy takie same prawa, mamy takie same obowiązki. Powinniśmy z nich korzystać: kobiety i mężczyźni w taki sam sposób, bo to nasz wspólny kraj. Pozdrawiam Was bardzo mocno” – powiedziała Pani poseł #JoannaMucha.

Serdeczne Dziękujemy Pani poseł za zaufanie i za wsparcie 💛🧡💛

Prezydent Aleksandra Dulkiewicz o głosowaniu na Kobiety

„13 października decydują się losy naszej Ojczyzny, Polski. Po pierwsze: idźcie głosować. Po drugie: wybierajcie rozważnie. Po trzecie: szukajcie kobiet na listach – bo ‘Głosuj na Kobietę’ to akcja która promuje aktywność kobiet w życiu publicznym. Wspierajmy kobiety.” – powiedziała Pani Prezydent Gdańska #AleksandraDulkiewicz.

Serdeczne Podziękowania dla Pani Prezydent za zaufanie i za wsparcie 💛🧡💛

Czy kobiety są ochraniane i wielbione przez mężczyzn?”

Tak sądzą najczęściej kobiety o prawicowych poglądach. Życie pokazuje, że nie są więcej chronione, niż same ochraniają i wielbią mężczyzn. Historia dowodzi, że zwłaszcza w systemach dyktatorskich i totalitarnych, kobiety są prześladowane, więzione, bite i torturowane. Trudno powiedzieć, że na równi z meżczyznami. Mężczyźni, poniżają i wykorzystują wówczas kobiety, podkreślając swoją „wyższą” pozycję – z większym lub mniejszym uczuciem patriarchalnej satysfakcji, jeśli nie sadyzmu. Czy to przypadek, że dzieje się tak na ogół w społeczeństwach spatriarchalizowanych? Gdzie tu ochrona? Nie mówiąc już o uwielbieniu.

A jaka jest sytuacja kobiet w Polsce?

„Według badań profesor Beaty Gruszczyńskiej z Katedry Kryminologii i Polityki Kryminalnej Uniwersytetu Warszawskiego, blisko milion Polek jest ofiarami przemocy domowej w Polsce. Polska w 2015 roku ratyfikowała Konwencję UE o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Konwencja uznaje strukturalny charakter przemocy wobec kobiet za przemoc ze względu na płeć, oraz fakt, że przemoc wobec kobiet stanowi jeden z podstawowych mechanizmów społecznych, za pomocą którego kobiety są spychane na podległą wobec mężczyzn pozycję. Dlatego tak ważne aby zapisy Konwencji były wdrażane w Polsce. Niestety wypowiedzi obecnego prezydenta a także wielu polityków jego formacji wskazują, że władza nie ma zamiaru wdrażać jej w Polsce, a nawet chce ją wypowiedzieć” – Anna Rudnicka.

Czy można zatem generalizować w sprawie szczególnych przywilejów kobiet? Przywileje na ogół zagwarantowane są dla meżczyzn. Dlatego głosujmy na Kobiety ✍✍✍

Czy parytet dyskredytuje kobiety? – każecie wybierać kandydata w oparciu o płeć

„Pokazujecie kobietom, że coś im się należy tylko za to, że są kobietami”

A czy nie jest dyskredytowaniem mężczyzn dawanie im od wieków forów, tylko z powodu płci? – niezależnie od kompetencji czy predyspozycji? Pokazywanie im, że władza, budżet, siły militarne, służby specjalne, etc. – należą im się za to wyłącznie, że są mężczyznami?

My jedynie mówimy, teraz Czas na Kobiety ✍✍✍ 🙂

Głosujemy preferencyjnie!

🌼 To znaczy niekoniecznie wszyscy razem na kandydatki z najwyższymi pozycjami na listach. Ponieważ niestety, nie zawsze gwarantuje to wejście większej liczby kobiet do parlamentu. Najlepiej jest rozproszyć głosy. Kobiety z dalszymi numerami na listach potrzebują większej ilości naszych głosów, aby otrzymać mandaty do Parlamentu ✍✍✍ I przede wszystkim, wybieramy kobiety, które najbardziej do Nas przemawiają 🌼💪✌

Głosuj na kobietę i przekonaj do tego 3 osoby

Przekonaj 3 osoby z twojego otoczenia, aby zagłosowały na kobietę-kandydatkę. To bardzo dużo👌✌💪
Widoczność kobiet w polityce sprzyja demokratycznej, zrównoważonej reprezentacji i emancypacji ✌☀ Polityczki pełnią rolę wzorów do naśladowania dla innych kobiet i dziewcząt – z politycznymi i innymi ambicjami. Każda/każdy z nas może przyczynić się do tego 👌💪⭐

Co się poprawi, jeśli więcej kobiet wejdzie do polityki?

Badania wskazują, że reprezentacja ma ogromne znaczenie: młode dziewczęta są bardziej ambitne w rozwijaniu swoich karier, jeśli mają kobiece przywódczynie polityczne. Ustalono również, że tematy uważane przez kobiety za ważniejsze, częściej są wdrażane przez kobiety-liderki, niż przez liderów płci męskiej. Są tego pozytywne, długoterminowe konsekwencje (raport UNWomen):

  • mniej nierówności
  • więcej uwagi dla opieki i edukacji

co prowadzi do:

  • większej liczby miejsc pracy
  • bardziej sprawiedliwego podziału dóbr
  • zmniejszenia śmiertelności wśród dzieci

Kobiety w polityce mają również pozytywny wpływ na:

  • przymysł krajowy
  • stosunki z krajami sąsiednimi
  • obronę
  • kwestie klimatyczne
  • naukę i rolnictwo

Krótko mówiąc: więcej kobiet w polityce jest korzystne dla społeczeństwa jako całości.

Ale najbardziej istotne jest oczywiście to, że polityka powinna być reprezentacją ludzi. A kiedy wybranych jest więcej kobiet, polityka staje się bardziej reprezentatywna, i przez to – bardziej demokratyczna.

(źródło: Stem op een Vrouw)